Dwudziestego drugiego czerwca tysiąc dziewiećset osiemdziesiątego roku w pięknym mieście Kraków urodziłam się ja i moje myśli...
Z czasem było ich coraz więcej i więcej... aż przyszedł dzień, gdy wyrwały się spod kontroli i zaczęły żyć własnym życiem. Coraz częsciej spacerują własnymi ścieżkami, ale lubie gdy są obok...przykucają cichutko i szeptają do ucha...niekiedy krzyczą ale to nie wiele pomaga.